-Michał wstań. Przepraszam Cię, ale większość Piczek
wybrały, żeby powiedzieć nie. Naprawdę Cię kocham, ale internet nigdy nie
kłamie. Zostańmy przyjaciółmi. – widziałam w jego oczach łzy. Po prostu wstał i
sobie poszedł. Wzięłam na ręce mojego Kota i poszliśmy do domu.
W domu włączyłam
komputer i weszłam na Omegle. W sumie jak zwykle. Już miałam wpisywać tag mój i
Michała, ale przypomniałam sobie o zdarzeniach z przed kilkunastu minut. Więc
zamiast marnować się przy internecie, poszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę i
nie wierzyłam oczom. Nie było szynki. NO KURWA NIE BYŁO SZYNKI. Pobiegłam do
pokoju, i rzuciłam się na łóżko. Skuliłam się w tak zwany kłębek i włączyłam
smutne piosenki One Direction. Wyglądałam mniej więcej tak, bo pszeciesz jestem
ksienrzniczką Harrego. Leżałam tak płacząc tak zwane 3 godziny. Gdy się ogarnęłam wróciłam do kuchni i przygotowałam
sobie sosiwo czosnkowe. Byłam chyba najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Po
wpiepszeniu mojej ambrozji, poszłam do Olka. A ten jak zwykle ćpał. No nic.
Wydarłam mordę na niego i sobie poszłam, bo Olusiek Kiciusiek obiecał że nigdy
nie weźmie tego świństwa. To nic.
Szłam z kapturem na
głowie i nie zobaczyłam osoby nadchodzącej z naprzeciwka. Gdy się zderzyliśmy się,
nie widząc kim była ta osoba krzyknęłam.
-Spiepszaj dziadu! Uważaj gdzie idziesz!- i wtedy zobaczyłam
te jego znajome oczy…
-Pola….
-Yung…
hahahaha <3 kocham cię
OdpowiedzUsuńKC2
Usuńboże drogi zdycham, to najlepszy blogXDDDDDDDDD ZOSTAŃ MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ BŁAGAM
OdpowiedzUsuńHahahaha KURWA NIE BYLO SZYNKI
OdpowiedzUsuńSzynka to życie.
OdpowiedzUsuńNajlepszy rozdział, ja chcę już następną część.....